Szlaków, które w średniowieczu wiodły do sanktuarium w Santiago de Compostela było bardzo wiele. Przecinały niemal całą Europę, wykorzystując trakty komunikacyjno- handlowe, wśród których najważniejszą rolę spełniała Via Regia (Droga Królewska) – trakt z Kijowa, przez Polskę, Niemcy, Francję do Hiszpanii.
Największe znaczenie od momentu odkrycia grobu i wzniesienia katedry XI w. miały i mają nadal tzw. Trasy Francuskie (Camino Frances). Istniały cztery punkty zborne, do których docierali pielgrzymi z całej Europy, aby wspólnie wyruszyć ku relikwiom Świętego:
Najstarszym szlakiem wiodącym do Composteli była Droga Pierwotna (Camino Primitivo) wiodąca od stolicy Asturii – Oviedo. Prawdopodobnie tą drogą – jak już wspomniano – udał się Alfons II Cnotliwy do Santiago po odkryciu grobu Apostoła. Droga Angielska funkcjonowała już w XI w. cieszyła się popularnością wśród mieszkańców krajów nadbałtyckich Skandynawii, Niderlandów i Wysp Brytyjskich. Pielgrzymi angielscy wyruszali z portów nadbrzeżnych przez kanał La Manche, doliną Sommy do Paryża lub bezpośrednio z Wyspy do La Coruny. Pielgrzymi z krajów nadmorskich docierali do Composteli także Drogą Północną. Przybijali statkami w okolice Bayona lub Irun, dalej szli w kierunku Vitorii do Burgos, skąd ku Composteli podążali traktem francuskim; innym wariantem była trasa wiodąca wybrzeżem wzdłuż Zatoki Biskajskiej do Oviedo, łącząca się z Drogą Pierwotną; tzw. Szlak Arousa – odwoływał się do hipotetycznej drogi ciała Apostoła z Jerozolimy do Hiszpanii; Trasa(y) Portugalska z miała wiele wariantów. Najczęściej wyruszano z Lizbony dwoma trasami: przez Alcobaca lub Santarem, które łączyły się w Coimbrze, dalej biegła do Porto, gdzie znów miała trzy warianty: przez Viana do Castelo; przez Bragę lub przez Barcelos. Od Valency i Tui biegł już jeden wspólny szlak. Po upadku ostatniego islamskiego ośrodka władzy w Grenadzie w 1492 r., powstała Trasa Srebrna – Via de la Plata. Odwoływała się do rzymskiej drogi, którą w starożytności Rzymianie transportowali kruszce. Prowadziła z Sewilli przez Salamankę do Astorgi lub przez region Sanabrii, Ourense do Santiago de Compostela.
Przemierzając współcześnie którykolwiek z hiszpańskich szlaków będziemy mijać przepiękne miasta pełne wspaniałych zabytków, małe, senne miasteczka i opuszczone wioski. Trudnym odcinkiem będzie pokonanie gór, mesety – gdzie droga wiedzie przez pola, miejscami bez drzew dających cień i chwile wytchnienia. Naszym symbolem będzie muszla św. Jakuba przypięta do plecaka i specjalny paszport (credencial), w którym zbierane będą pieczątki poświadczające drogę, ale i uprawniającym do tanich noclegów w schroniskach dla pielgrzymów (albergue). Aż wkroczymy w Galicję, która może nas powitać deszczem, ale i przybliża upragniony cel. Ostatnia noc na Monte de Gozo, kąpiel, dojście na mszę pielgrzymów w Katedrze o godzinie 12 i oddanie pokłonu relikwiom św. Jakuba. Potem odbiór Compostelki, „średniowiecznego” świadectwo odbycia pielgrzymki. Tych, którzy mają jeszcze czas i siły, czeka droga na przylądek Finisterre, koniec świata. To tu, wg niektórych, kończy się pątniczy szlak, tu spotkamy słupek z napisem 0 km. Na koniec – rytuał spalenia pielgrzymich butów, zostawienie kartki ze skrytymi pragnieniami, kąpiel w morzu. Jesteśmy szczęśliwi i spełnieni.
Droga do Santiago de Compostela uczy pokory, odwagi, cierpliwości, zmierzenia się z samym sobą i palącym słońcem, strugami deszczu, pragnieniem, bólem, zmęczeniem. Ale daje świadectwo wiary we własne możliwości, poczucie spełnienia, satysfakcji, poznania i odnalezienia samego siebie, ale i drugiego człowieka. Na szlaku pielgrzym nie jest zupełnie sam, ma świadomość, że przed nim, już od stuleci byli tu inni, ale i za nim pójdą następni. Może liczyć na solidarność i wzajemną uczynność. Ci, którzy wyruszają na tą Drogę, mają swój cel – jedni religijny, inni idą z ciekawości – poznania kraju, jego zabytków, kultury, ludzi; jeszcze inni realizują swoje marzenia i pragnienia. Ale to, co łączy wszystkich, to zdolność do podjęcia wysiłku i widoczną zmianę w postrzeganiu codzienności. Zauważamy nowe wartości – wolność, bezpieczeństwo, ciszę, uśmiech, kolor i barwy otaczającego nas świata, nowy smak upragnionej wody czy podarowanej przez piekarza ciepłej bułki. Jest w człowieku jakaś wewnętrzna harmonia, spokój, dystans do swojego życia i otaczającego nas zewnętrznego świata. I to jest chyba najcenniejsze. W tle pozostają zmęczenie, ale i wspaniałe kościoły, liczne wioski i miasta położone wśród pól uprawnych, sadów i lasów, bogactwo i urok krajobrazu.